Dwa auta z tego samego rocznika, z podobnie zgniecionym przodem. Jedno dostaje kilkanaście ofert, drugie jedną, złożoną bez przekonania. Obaj właściciele liczyli na to samo, a rynek zareagował inaczej. Cena uszkodzonego auta to jedno. Zainteresowanie nim to drugi temat, o którym prawie nikt nie mówi, a od niego zależy, ile ofert w ogóle zobaczysz.
Kto szuka uszkodzonych samochodów?
Twojego auta nie kupi osoba, która szuka pojazdu do jeżdżenia. Kupią je firmy, dla których uszkodzony samochód to materiał do pracy. Od tego, kim one są, zaczyna się cała reszta.
- Warsztaty blacharsko-lakiernicze. Odbudowują auto i sprzedają dalej. Interesuje ich szkoda, którą umieją naprawić własnymi rękami, bez zlecania połowy roboty na zewnątrz.
- Firmy handlujące częściami. Rozbierają pojazd i sprzedają podzespoły. Patrzą nie na wygląd, tylko na to, czy części z tego modelu mają odbiorców.
- Kupcy eksportowi. Wysyłają samochody na rynki, gdzie robocizna jest tańsza, a taka naprawa nadal się opłaca.
- Handlarze odbudowujący na zlecenie. Kupują pod konkretne zamówienie: ktoś czeka na ten rocznik i tę wersję silnika.
Każda z tych grup ma inne kryteria. Zainteresowanie Twoim autem to po prostu liczba grup, w których kalkulację ono pasuje. Jeśli pasuje do jednej, dostaniesz jedną ofertę.
Dlaczego popularność modelu waży tak dużo?
Osobowa Skoda z popularnym silnikiem ma w Polsce tysiące potencjalnych odbiorców na części i sprawdzony rynek po naprawie. Rzadka wersja niszowej marki może nie mieć ich wcale, mimo że przed zdarzeniem była droższym samochodem.
Dla kupującego liczy się rotacja, czyli jak szybko odzyska pieniądze. Popularny model schodzi w kilka dni. Egzemplarz, na który trzeba znaleźć jednego konkretnego nabywcę, potrafi stać na placu pół roku. Dlatego auta droższe w salonie nie budzą po wypadku większego zainteresowania. Często jest odwrotnie.
Jaki rodzaj szkody zawęża grono zainteresowanych?
Zakres uszkodzeń wpływa na cenę, ale rodzaj uszkodzeń decyduje, kto się w ogóle odezwie.
Klasyczna szkoda blacharska z przodu albo z boku jest w tym sensie najwdzięczniejsza: pasuje i warsztatom, i firmom na części, i eksportowi. Po zalaniu lub pożarze warsztaty zwykle odpadają, bo elektronika i zapach wracają miesiącami po naprawie. Zostają wtedy głównie firmy rozbierające auta na podzespoły.
Podobnie z autem niejezdnym. Nie da się odsłuchać silnika ani sprawdzić skrzyni, więc część kupujących po prostu odpuszcza, zamiast liczyć ryzyko. Takie samochody mają nabywców. Tylko mniej.
Co odstrasza kupujących, choć nie ma nic wspólnego z samochodem?
Tutaj zaczyna się część, na którą masz wpływ. I to spory.
Niejasna sytuacja prawna. Auto w leasingu, z zastawem bankowym, ze współwłaścicielem, którego nie ma pod ręką. Zawodowy kupiec zna koszt takich opóźnień i najczęściej wybiera ofertę bez komplikacji.
Braki w dokumentach. Zgubiony dowód rejestracyjny, brak karty pojazdu, nieuregulowana historia rejestracji. Każdy taki punkt to dla drugiej strony znak zapytania.
Trzy zdjęcia zrobione pod światło. Jeśli nie wynika z nich, co się właściwie stało, kupujący nie dopyta. Przejdzie do następnego auta, bo ma z czego wybierać.
Opis, który coś przemilcza. „Lekko uszkodzony przód” przy wystrzelonych poduszkach działa dokładnie odwrotnie do zamierzenia. Ludzie z branży widzieli to setki razy i zakładają najgorsze.
Brak możliwości oceny auta. Samochód stojący na zamkniętej posesji pod miastem, dostępny „może w weekend”, wypada z kalkulacji szybciej, niż myślisz.
Na co masz realny wpływ przed sprzedażą?
Marki i rodzaju szkody już nie zmienisz. Reszta zależy od Ciebie:
- Skompletuj dokumenty. Dowód rejestracyjny, karta pojazdu, jeśli była wydana, dane polisy OC, zgoda współwłaściciela, zaświadczenie o spłacie kredytu.
- Opisz szkodę konkretnie. Co się stało, czy auto odpala, czy da się je przestawić na kołach, co nie działało jeszcze przed zdarzeniem.
- Zrób porządną dokumentację zdjęciową. Auto z czterech stron, uszkodzenia z bliska, wnętrze, licznik, komora silnika, tabliczka znamionowa.
- Nie rozbieraj auta i nie naprawiaj na szybko. Zdemontowane części i doraźne poprawki zmniejszają liczbę chętnych, bo wyglądają jak ukrywanie zakresu szkody.
- Umożliw realną ocenę pojazdu. Im prościej ktoś może zobaczyć samochód, tym więcej osób to zrobi.
Każdy z tych punktów usuwa jedną niewiadomą. Zainteresowanie uszkodzonym autem rośnie nie wtedy, gdy samochód wygląda lepiej, ale gdy kupujący wie, na co patrzy.
Czy lokalizacja i moment sprzedaży mają znaczenie?
Lokalizacja waży mniej, niż się wydaje. Auto w dużym mieście jest w zasięgu większej liczby firm, ale zawodowi kupcy pracują w skali kraju i laweta wchodzi u nich w rachunek jako normalny koszt.
Czas działa wyraźniej. Samochód stojący pod blokiem trzy miesiące traci na akumulatorze i ogumieniu, a uszkodzone miejsca zaczynają korodować. Osobna sprawa to pośpiech: gdy z rozmowy wynika, że musisz pozbyć się auta natychmiast, druga strona nie ma powodu podnosić oferty.
Jak sprzedaż aukcyjna wpływa na liczbę zainteresowanych?
Sprzedając samodzielnie, docierasz do tych kupujących, których sam znajdziesz. Zwykle to kilka firm z okolicy, każda z osobna, bez wiedzy o pozostałych. Kto nie wie o Twoim aucie, nie może złożyć na nie oferty.
Model aukcyjny odwraca ten układ. Carrot.pl to platforma aukcyjna sprzedaży samochodów uszkodzonych i powypadkowych, działająca od 2018 roku. Carrot nie kupuje pojazdów – organizuje aukcję, w której zawodowi kupcy składają wiążące oferty i konkurują ze sobą o ten sam samochód. Usługa obejmuje transport auta, przechowanie na placu, przygotowanie i przeprowadzenie aukcji, obsługę dokumentacji oraz pomoc przy wypowiedzeniu OC.
Pojazd trafia na plac przed sprzedażą i to nie jest przypadek. Kupujący muszą go realnie ocenić, zamiast licytować na oko, a im mniej niewiadomych, tym chętniej się zgłaszają.
Powiedzmy przy tym wprost: platforma nie gwarantuje ani konkretnej ceny, ani tego, że sprzedaż dojdzie do skutku. Zainteresowanie zależy od tego wszystkiego, co opisaliśmy wyżej, i od sytuacji na rynku w danym momencie. Zyskujesz natomiast dostęp do szerszego grona kupców i porównanie ofert w miejsce jednej propozycji.
Co z tego wynika dla Ciebie
Marka, rodzaj szkody i popyt na części z Twojego modelu to dane wejściowe – nad nimi nie masz kontroli. Reszta to dokumenty, uczciwy opis, zdjęcia, dostępność auta do oceny i liczba kupujących, którzy o nim wiedzą.
Sprzedaż uszkodzonego samochodu rzadko rozbija się o sam stan pojazdu. Częściej o to, że na ofertę patrzyła za mała liczba osób.
FAQ
Czy da się w ogóle sprzedać auto, którym nie można ruszyć?
Tak, tylko grono zainteresowanych jest węższe. Dochodzi koszt lawety i niewiadoma po stronie mechaniki, więc wycena częściej idzie ścieżką na części niż na odbudowę. Takie samochody znajdują nabywców regularnie.
Czy umycie i posprzątanie auta zwiększa zainteresowanie?
Umiarkowanie. Zawodowy kupiec patrzy na zakres szkody, nie na czystość tapicerki. Uprzątnij wnętrze na tyle, żeby na zdjęciach było widać licznik i realny stan kabiny.
Ile trwa znalezienie kupującego na uszkodzony samochód?
To zależy od modelu i rodzaju szkody. Popularne auto z typową szkodą blacharską budzi zainteresowanie szybko. Rzadka wersja albo pojazd po zalaniu wymagają dotarcia do węższej grupy odbiorców, co wydłuża proces.
Czy to, że byłem sprawcą zdarzenia, zniechęca kupujących?
Nie. Kupujących interesuje stan techniczny i dokumenty pojazdu. Kwestia winy dotyczy Twojego rozliczenia zdarzenia i nie ma wpływu na ich decyzję o złożeniu oferty.
Czy brak AC zmienia sytuację przy sprzedaży?
Kupującym jest obojętne, jak ubezpieczyłeś auto. Zmienia natomiast Twoją sytuację: bez autocasco cały koszt naprawy zostaje po Twojej stronie, więc sprzedaż uszkodzonego samochodu częściej wychodzi rozsądniej niż remont.
